Czytam blogi innych osób i dochodzę do wniosku, że pieprzą o niczym, a może sens blogowania polega na pieprzeniu, pisaniu tego, co ślina na język przyniesie, bez ładu i składu. Na jednym z blogów przeczytałem dzisiaj dość ciekawy lub może dziwny pogląd na temat przeznaczenia człowieka po śmierci. Bloger, napisał, że wierzy w "pośmiertny sen", podczas którego stajemy się nieświadomi momentu Naszej śmierci. Owy sen zbliżony jest do normalnego snu podczas, którego nie jesteśmy świadomi tego, że śpimy do momentu, gdy się obudzimy. Dość dziwny pogląd i mało optymistyczny wiedząc, że po latach wyrzeczeń, życia zgodnie z nakazami księdza czeka Nas tylko sen. Od samego myślenia można dostać odleżyn. Moje zdanie na temat śmierci jest następujące - wszechświat niczego nie marnuje, wszystko ulega przemianie, My po śmierci również ulegamy przemianie i nie chodzi mi o kompost, pożywkę dla robaków, która z Nas zostanie, ale moment odrodzenia w innym ciele zaprogramowanym tak jak na to zasłużyliśmy w poprzednim życiu. Z drugiej strony zastanawianie się, co będzie po życiu to bezowocna próba znalezienia odpowiedzi na pytania, które są poza Naszym zasięgiem i jedyne, co otrzymamy to mnogość odpowiedzi dziwniejszych jedna od drugiej...
"Mors certa, hora incerta"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz