Czytam blogi innych osób i dochodzę do wniosku, że pieprzą o niczym, a może sens blogowania polega na pieprzeniu, pisaniu tego, co ślina na język przyniesie, bez ładu i składu. Na jednym z blogów przeczytałem dzisiaj dość ciekawy lub może dziwny pogląd na temat przeznaczenia człowieka po śmierci. Bloger, napisał, że wierzy w "pośmiertny sen", podczas którego stajemy się nieświadomi momentu Naszej śmierci. Owy sen zbliżony jest do normalnego snu podczas, którego nie jesteśmy świadomi tego, że śpimy do momentu, gdy się obudzimy. Dość dziwny pogląd i mało optymistyczny wiedząc, że po latach wyrzeczeń, życia zgodnie z nakazami księdza czeka Nas tylko sen. Od samego myślenia można dostać odleżyn. Moje zdanie na temat śmierci jest następujące - wszechświat niczego nie marnuje, wszystko ulega przemianie, My po śmierci również ulegamy przemianie i nie chodzi mi o kompost, pożywkę dla robaków, która z Nas zostanie, ale moment odrodzenia w innym ciele zaprogramowanym tak jak na to zasłużyliśmy w poprzednim życiu. Z drugiej strony zastanawianie się, co będzie po życiu to bezowocna próba znalezienia odpowiedzi na pytania, które są poza Naszym zasięgiem i jedyne, co otrzymamy to mnogość odpowiedzi dziwniejszych jedna od drugiej...
"Mors certa, hora incerta"
piątek, 31 sierpnia 2012
Białe donosicielstwo
Niedawno stworzyłem pojęcie określające nowy rodzaj kablowania, w którym nie chodzi tyle o kablowanie, ale o zmylenie, oszukanie osoby, której donosimy, że robimy to w trosce o drugą stronę i dobro firmy. Nazwałem to "białym donosicielstwem", które zwykle zaczyna się od niewinnego pytania - "Pani kierownik czy...". Osoby posługujące się nim często stwarzają pozory zainteresowanych, przejętych Naszą osobą ludzi, którym chodzi wyłącznie o Nasze dobro, ale tak naprawdę wiedzą i robią to z pełną świadomością tego, że nie wyniknie z tego nic dobrego dla Nas. Dla nich oczywiście tak - posmarują, pomiodkują, podliżą się i może zasłużą na słowa uznania i większą premię.
Resumując, w trosce czy bez, donosicielstwo to zawsze donosicielstwo i nie ważne jest w jakiej formie postanowimy to zrobić..
Resumując, w trosce czy bez, donosicielstwo to zawsze donosicielstwo i nie ważne jest w jakiej formie postanowimy to zrobić..
!?
Nastolatki dodające do zdjęć nieznanych osób, głównie przystojnych, "grzywistych" chłopaków komentarze typu - "kocham Cię, że ojejku", "śliczny", "mrrrrr i mrauuu" to debilki...
Brak weny
Mam nieodparte pragnienie napisać coś twórczego, mądrego, co by wyszło poza granice zwyczajnej, blogowej grafomani, ale nie zawsze Nasz język jest w stanie ubrać w słowa to, co pomyśli głowa. Wtedy pojawia się poczucie niespełnienia, frustracji, nagromadzone w głowie myśli zaczynają się piętrzyć, tłoczyć jak ludzie w przepełnionym autobusie. Blokada ta może wynikać również z tego, że za bardzo się zastanawiam nad każdym słowem, może warto porzucić poprawność językową i dać się ponieść z nurtem myśli. Przecież nie ważne jest to w jaki sposób coś napiszemy, nie ważne są błędy, styl, ale to, co chcemy przekazać. By przekaz był jasny i zrozumiały dla szerokiego grona odbiorców powinniśmy posługiwać się prostym, uniwersalnym językiem zrozumiałym zarówno dla profesora Nauk Humanistycznych, jak i zwykłego robotnika Huty. Oczywiście powinniśmy zachować w miarę dobry styl i wystrzegać się błędów, które nie są czynnikiem decydującym w odbiorze, ale w oczach innych mogą określić Nas jako niedouczonych analfabetów lub prościej mówiąc - głupków, gdyż słowo analfabeta jest zbyt szerokim pojęciem. Mało kto wie, że słowo to określa nieumiejętność pisania i czytania, a także posługiwania się czterema podstawowymi działaniami matematycznymi. Współcześnie problem ten rzadko występuje nie licząc mieszkańców Trzeciego Świata - Tybetu, Indii i innych odległych miejsc do których nie dotarła jeszcze "biała ręka postępu". W tych społecznościach ludność ograniczyła się do gestów i prostych stwierdzeń tzw. "kalizmów" - Kali jeść, kali pić. Owe "kalizmy" można także usłyszeć wśród ludzi na pozór ucywilizowanych, mieszkańców blokowisk, lokalnych społeczności, które wytworzyły własny język, nie zawsze napawający dumą. Współcześnie słowa w stylu: "podejdź no tu", "cho no", "jo żym" tak bardzo wrosły w rzeczywistość, że nie budzą już takiego zdziwienia, jedynie współczucie lub śmiech..
P!erwszy raz...
Pierwszy raz, zarówno jak pierwszy wpis bywa najtrudniejszy. Często wtedy zastanawiamy się nad scenariuszem działania - planujemy, co zrobimy, o czym napiszemy by wypaść jak najlepiej. Od tego jak wypadniemy zależy Nasza dalsza przyszłość. Już od jakiegoś czasu chodziłem z myślą o założeniu bloga, zastanawiałem się również nad tym, o czym będę w nim pisać. Jednak po długich rozważaniach nie znalazłem odpowiedzi. Myślę, że tematem mojego bloga będzie otaczający Mnie świat i mieszkający w nim ludzie, wierzę, że mnogość ludzkich charakterów i wyobraźnia staną się niewyczerpalnym źródłem inspiracji i tematów, którymi będę się dzielić na moim blogu..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
